wtorek, 29 stycznia 2013

Three

czy ja żyję w świecie magii? To przecież nierealne. 


To co powiedział Gabriel było nierealne i nie mogłam w to uwierzyć. Albo znowu robi sobie ze mnie żarty, albo mówi na serio. No ale Los Angeles jak i cały świat to rzecz realna. Nie ma tutaj żadnych wampirów, wilkołaków, czy Bóg wie czego. Ani też żadnych czarownic. Nie za bardzo rozumiałam o czym mówił. Nie wiem  jak miałam zareagować, ani co powiedzieć. Boję się, że powiem coś głupiego i go urażę. 
-Ale to przecież niemożliwe. - tylko tyle potrafiłam z siebie wydusić. 
-Uwierz mi, że jest. - po tych słowach mocniej ścisnął moją dłoń. Nawet nie zauważyłam, że dalej go trzymam. 
-No ale przecież na tym świecie nie ma żadnych wampirów i wilkołaków. - odpowiedziałam.
-Na zdrowie. 
-Co?-po wypowiedzeniu tych słów.. kichnęłam? No ok, ale to jeszcze nie oznacza, że umie przewidywać przyszłość, nie? -Czy ty..ty... 
-Tak. Czy teraz wierzysz mi? - zapytał.
-Nie do końca. Muszę jeszcze się przekonać.- mówię. 
-Nie tylko to potrafię. - mówi odwracając się do mnie puszczając oczko. 
- Co masz na myśli?-pytam. Po chwili korytarz staje się szerszy i wysoki. Mogłam w końcu wyprostować swoje plecy. - au.. - praktycznie każda z moich kości na plecach strzeliła na zmianę pozycji. Korytarz stał się na chwilę strasznie ciemny, nic nie widziałam, gdzie ja się znajduję ani gdzie stoi Gabriel. ktoś zakrył mi usta ręką i przeniósł do jakiegoś zagłębienia w ścianę. Szarpałam się kopałam, by się uwolnić, ale 'napastnik' czy jak mogę go tam nazwać , był, o wiele silniejszy ode mnie. Trzymał mnie pewnie i silnie. 
-Cicho to ja, Gabriel. -mówi ściszonym głosem puszczając rękę z moich ust. - nie mów nic, bo nas usłyszą. - dodaje. Kto nas usłyszy? Nic z tego nie rozumiem. Mój towarzysz objął mnie ramionami. Jego ramiona są ciepłe i silne. Czuje się tak, tak bezpiecznie. Po chwili słyszę kroki, silne, głośne. za pewnie są to mężczyźni.
-Uciekła do jasnej cholery!-chwila przerwy  - mówiłeś, że ona zginie! 
-Ktoś był z nią! Nie mogłaby przeżyć wybuchu bomby, ani zlecenia z 5 metrów! A co jak jej nie było w domu?  
-Miałeś dopilnować, by była w tym cholernym domu! 
-Możemy schować się u niej w domu, a jak przyjdzie to załatwimy ją. Annah Blake musi zginąć, stwarza za duże zagrożenie dla Lousia-Cezara. - Strzęsę się ze strachu. Łzy same cisną mi się do oczu. Chcę uciec jak najdalej stąd. Mężczyźni dobiegli z powrotem   w tamtą stronę z której przybyli. Wyrywam się z uścisku Gabriela i zaczynam biec jak najszybciej potrafię, lecz on jest szybszy. Wyprzedza mnie i staje przede mną próbując mnie zatrzymać. Ale ja omijam go i biegnę dalej. Chcę uciec jak najdalej stąd, sama! Czy ja tak dużo wymagam?! Wbiegam do korytarza po lewej stronie, gdzie znajdują się drzwi, przebiegam przez nie, zatrzaskuję i zamykam na duży metalowy klucz, który znajduje się w środku. Gabriel szarpie za drzwi krzycząc:
-Annah, nie rób tego! To niebezpieczne! Słyszysz?! - Ale ja go nie słucham, po prostu biegnę, tak szybko jak potrafię. Potykam się tuż przed samymi drzwiami. Krzyknęłam z bólu kolan, bo strasznie pieką. Usiadłam i zerknęłam na kolana. Całe zakrwawione , porwane spodnie.. No gorzej nie może być.. Słyszę, że ktoś wchodzi do korytarza. Wślizguję się do ciemnego wgłębienia w ścianie i siedzę cicho z nadzieją, że mnie nie usłyszą. 
-Gdzie ona jest, co? Gadaj!
-Nie wiem.. uciekła- po chwili stają na przeciwko mnie. Widzę tylko ich nogi do kolan. Po środku stał Gabriel. 
-Wypuśćmy chłopaka, Louis-Cezar nie musi o tym wiedzieć. 
 Quomodo audent adversari nostris dominus est?! - mężczyzna krzyknął, a po chwili upadł na ziemię z zakrwawioną bluzką. Miałam  takie wrażenie, że na mnie patrzy, ale jego oczy po chwili zamykają się na dobre. On go zabił. -Louis-Caesar dominus meus- Zakryłam usta dłonią, by nie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Mężczyzna pociągnął Gabriela w stronę drzwi,a po chwili zniknęli. Gdy byłam już pewna, że są daleko ode mnie, wyszłam ze swojej kryjówki i kucnęłam obok mężczyzny. Zauważyłam, że coś wystaje z jego kieszeni. W środku był pistolet, pęk dużych kluczy i mapa. Biorę pistolet do ręki. Chyba będzie mi potrzebny. Ale czy będę miała odwagę, by nacisnąć spluwę. Użyję go w razie niebezpieczeństwa. Chowam go do kieszeni razem z kluczami, a mapę rozkładam na nierównej ziemi. Na mapie zaznaczone jest czerwonym krzyżem miejsce gdzie znajduje się Louis-Cezar. próbuję znaleźć miejsce mojego pobytu. Udaje mi się. By dotrzeć do cezara, muszę przejść przez drzwi, potem skręcić w lewo, następnie w prawo. Boję się, ale uratuję Gabriela ze szponów tego cezara. Podchodzę do drzwi,  szarpię za klamkę. Zamknięte. Nie słyszałam żeby tamten mężczyzna zamykała drzwi na klucz. Albo mają automatyczny zamek, albo przeniknęli przez nie jak duch.. Ale to niemożliwe. Wyciągam pęk kluczy z kieszeni i próbuję dopasować klucz, ale żaden nie pasuje. postanowiłam, że spróbuję takiej metody jak Gabriel. Zrobiłam trzy kroki w tył i walnęłam prawą nogą w drzwi,  o mały włos, a bym się przewróciła, przez to, że noga utknęła mi w drzwiach. Wyciągam ją i kopię obok dziury. Gdy staje się ona na tyle duża, że mogę przez nią przejść, robię to. Zaczynam powoli poruszać się do przodu. 
-O, widzę, że mamy gościa! 

------------------------------------------
3 rozdział, mojego opowiadania. Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nie miałam jak go napisać. Zachęcam do komentowania. Piszcie do mnie na tt : @myqueeenischer ♥

6 komentarzy:

  1. Wooow. Na prawdę nie mam słów. Zaskoczyło mnie to. Jestem strasznie ciekawa co Ci chodzi po głowie i kim takim jest Annah ,że próbują ją zabić. Niezwykłe opowiadanie,niezwykłej dziewczyny. Tak bym to ujęła. Niesamowitą masz wyobraźnię ,wiesz? Skąd wytrzasnęłaś taki pomysł,co? Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Być może coś mi podpowie. Jesteś genialna.
    Zapraszam do mnie także na 3 rozdział. http://yearningly-believe-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto było czekać! Świetny rozdział! Jestem ciekawa kto to Annah, i dlaczego chcą ją zabić? ;p Masz genialny pomysł na to opowiadanie. Czekam na kolejny rozdział ;)
    Weny życzę xx

    OdpowiedzUsuń
  3. FAJNY c: tyle mam do powiedzenia ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. ON JEST ŚWIETNY !
    Otagowałam Cię :D
    http://glacies-crepito.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. awwwwwwwwwwwww. Jesteś niesamowita! Świetnie piszesz, a talent masz nieziemski :) Kocham Cię <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Znowu w najlepszym momencie zakończyłaś, dzięki -,-
    Przeczytałam jednym tchem nie mogłam się odciągnąć :o, dawno mnie tak nic nie wciągnęło, jestem taka ciekawa co będzie dalej :o !
    Masz talent ;*

    OdpowiedzUsuń